26 maja - Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej

HostieSw.jpg     Boże Ciało.

Ustanowienie tego święta sięga wieku trzynastego, czyli średniowiecza. Papież Urban IV w Bulli ustanawiającej święto (11 sierpnia 1264 r.) nawiązuje dyskretnie do mistycznych przeżyć Julianny z Cornillon, potwierdzając ich autentyczność. Kiedy dziewczyna miała 16 lat miała pierwsze widzenie, które później powtarzało się wielokrotnie podczas adoracji eucharystycznych: wzdłuż średnicy księżyca w pełnym blasku biegła ciemna rysa. Bóg pomógł jej zrozumieć sens tego, co widziała: księżyc symbolizował życie Kościoła na ziemi, a ciemna linia - brak święta liturgicznego, które pozwoliłoby wierzącym adorować Eucharystię, aby pogłębiać wiarę, czynić postępy w praktykowaniu cnót i wynagradzać za znieważanie Najświętszego Sakramentu. Julianna wyjawia swoje widzenie i takie święto zostaje ustanowione przez biskupa diecezji w Legię, a później w całym Kościele, ponieważ jak pisze papież: "Chociaż Eucharystia sprawowana jest uroczyście codziennie, uważamy za słuszne, aby przynajmniej raz w roku upamiętniana była ze szczególną czcią i bardziej uroczyście", w czwartek po Zesłaniu Ducha Świętego.

 

Średniowiecze to czas składania szczególnego kultu Eucharystii, ale też czas wątpliwości co do niego. Tymczasem Chrystus sam utwierdza człowieka w jego wierze. Poprzez cuda okazuje swoją obecność wśród swojego ludu. Przekonał się o tym pielgrzymujący z Pragi do Rzymu czeski mnich, który odprawiał Mszę św. w kościele w Bolsenie, niewielkiej miejscowości położonej w Umbrii. Kiedy wziął w dłonie hostię i wypowiadał słowa konsekracji nie dawała mu spokoju natarczywa myśl: czy naprawdę hostia staje się prawdziwym Ciałem Chrystusa? Takie wątpliwości prześladowały go od pewnego czasu. Kiedy tak trzymał w dłoniach hostię, wprost na korporał zaczęły spływać krople krwi. Przeraził się wtedy. Zawinął hostię w korporał i ukrył w kielichu. Tego zdarzenia nie udało się zachować w tajemnicy. Doniesiono o nim przebywającemu w pobliskim Orvieto papieżowi Urbanowi IV, a ten zlecił badanie. Ten fakt utwierdził papieża w ustanowieniu święta Ciała i Krwi Chrystusa.

 

W dzisiejszej Ewangelii św. Łukasz przedstawia nam Jezusa, który wychodzi do ludzi i stara się sprostać ich troskom i problemom: uzdrawia potrzebujących tu na ziemi i mówi o Królestwie Bożym, gdzie czeka na nich pełen miłości i miłosierdzia Bóg Ojciec. Jednak dzień się kończy, a tłumy ludzi pozostają nadal z Jezusem. Zatroskani o Jezusa i ludzi uczniowie proszą Go, aby nakazał odejść ludziom, bo przecież byli z nim cały dzień i są głodni. No i wszyscy muszą odpocząć, bo zapewne jutro znów zbiorą się tłumy potrzebujących.  Jezus też o tym wie. Ale wie także, że głód nie pozwoli odpocząć, a oni są na pustkowiu. Jeśli człowiek nie zaspokoi swoich podstawowych potrzeb nie może pójść dalej, nie może chcieć więcej. Zatem prosi swoich uczniów, aby nakarmili otaczający ich tłum ludzi. Tylko czym? Oni mają pięć bochenków chleba i dwie ryby. Może starczyło by na zaspokojenie głodu dla Jezusa i Dwunastu. Ale dla pięciu tysięcy?

 

Tymczasem Jezus bierze chleb i ryby, spogląda ku swojemu Ojcu, błogosławi, łamie i podaje swoim uczniom, aby oni rozdali wszystkim innym. Miało zabraknąć, a okazuje się, że jest jeszcze dwanaście koszy ułomków. Czyżby dla nas? Głodnych i spragnionych? Potomków dwunastu synów Jakuba?

 

Tak. My dziś też jesteśmy głodni i spragnieni. Paradoks? Przecież często mamy dużo, albo jeszcze więcej dóbr materialnych.... ale to nie wystarcza. Obracamy się wśród tłumów ludzi, a szukamy miłości, ciepła, wrażliwości, zainteresowania.... Spotykamy innych, a wciąż jesteśmy sami, a nawet samotni. Wiedza? Przecież wręcz nas proszą, aby studiować, aby się uczyć... a nam brakuje mądrości, rozwagi, roztropności, a często nawet podstawowych umiejętności życiowych.

 

Zatem można by parafrazować św. Augustyna: Niespokojne jest serce ludzkie póki nie nakarmi się Bogiem. I dziś Jezus nie odsyła tłumów, tylko sam je karmi swoim ciałem i poi swoją krwią. Przed swoją śmiercią, w wieczerniku wśród swoich uczniów podnosi chleb i łamie mówiąc: " Bierzcie i jedźcie. To jest ciało moje." Podnosi kielich z winem i mówi: "Bierzcie i pijecie. To jest krew moja. Tak czyńcie na moją pamiątkę." Tak się dzieje podczas każdej Mszy Świętej. Kapłan w imieniu Jezusa podnosi chleb i wino, które Jego mocą zostają przeistoczone w ciało i krew. Ten pokarm daje życie wieczne. Ten pokarm pomaga godnie i dobrze żyć tu na ziemi. Kto spożywa ciało i krew Pana Jezusa trwa w Nim, a On jest obecny w życiu karmiącego się Ciałem Jezusa.

 

I dziś Jezus nie czeka, aż człowiek sam się zdecyduje przyjść do Niego. W procesji Bożego Ciała wychodzi do każdego człowieka, wzywa go po imieniu, zaprasza do swojego stołu. Ale procesja Bożego Ciała jest także "chodzeniem po śladach Jezusa". Oczekuje On wtedy od nas, abyśmy publicznie przyznali się do tego, że jesteśmy głodni i spragnieni, że potrzebujemy pokarmu, który zaspokoi nasz głód. Idąc w procesji także adorujemy, czcimy, uwielbiamy Jezusa, uznajemy Jego obecność wśród nas, stajemy się Jego świadkami. 

 

W naszej parafii dziś odbyła się procesja Bożego Ciała.

Mszy Świętej przewodniczył ks. Biskup Tadeusz Bronakowski, który także uczestniczył w procesji niosąc Monstrancję z Ciałem Chrystusa i głosząc nam słowa nauki pasterskiej. Ołtarze przygotowali mieszkańcy parafii, Strażacy, Wspólnota "Odnowa w Duchu Świętym" oraz Czwartacy. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J. 15,13) podkreślił ks. Biskup. Bitwa pod Ostrołęką stoczona została w dniu 26 maja 1831 i była jedną z najbardziej krwawych bitew powstania listopadowego. 

 
15 maja - Niedziela Zesłania Ducha Świetego

             Nie lękajcie się.

Zesłanie Ducha Świętego przemieniło uczniów Jezusa w Apostołów. Wcześniej, gdy trwali na modlitwie w Wieczerniku, mieli już w pamięci nauki i cuda Jezusa, których byli świadkami przez minione trzy lata. Ich serca były pełne przywiązania i miłości do Niego, a radość spotkań po Zmartwychwstaniu i widok Wniebowstąpienia mogły ich umacniać. Ale to wszystko jeszcze nie wystarczało. Bali się wyjść poza swój krąg, bo na zewnątrz czyhały niebezpieczeństwa. Wydawało im się, że najlepiej ochronią to wszystko, co im Jezus zostawił, zamykając się i unikając zagrożeń.

 

Dopiero dzień Pięćdziesiątnicy dokonuje w ich sercach przemiany. Wychodzą z zamkniętego pomieszczenia i ogłaszają zebranym na żydowskim święcie pielgrzymom Dobrą Nowinę. W ten sposób Kościół rozpoczyna wypełnianie swojej misji - głoszenia wszystkim ludom Ewangelii.

 

Zesłanie Ducha Świętego nie było tylko jednorazowym działaniem. Duch został dany Kościołowi i działa w nim, czyli w nas, przez wszystkie pokolenia. Jego działanie jest właśnie takie jak ów wielki dzień. Przychodzi jednocześnie oczekiwany i niespodziewany; jest mocny, ale delikatny. Duch napełnia serca kolejnych pokoleń wierzących, usuwając z nich lęk i obficie obdarowując swoimi darami. Dzięki działaniu Ducha Kościół jest potężny, a bramy piekielne go nie przemogą. Ale jest to potęga inna od potęg światowych. Ponieważ opiera się na mocy Ducha, jest taka jak działanie Ducha: na pozór słaba, bezbronna, często ponosząca widoczne klęski, natomiast daleka od spektakularnych tryumfów. A więc cała siła Kościoła jest z Boga, a przejawia się ona przede wszystkim w świętości jego członków. Bo świętość jest darem. O własnych siłach można zostać bohaterem, zyskać sławę, ale świętość to coś innego, coś więcej i mniej: święty nie musi być bohaterem, w nim ma objawiać się Bóg. Święty jest dosłownie theoforos: niosący Boga.

 

Świętując Zesłanie Ducha Świętego, wpatrujemy się w Apostołów, odważnie wychodzących przed wieczernik, i odnawiamy naszą ufność w to, że Jezus nie pozostawił nas samych wobec przeciwności i zagrożeń tego świata, ale, tak jak powiedział, jest z nami w każdym dniu.

 

To święto jednocześnie jest wezwaniem do rachunku sumienia: czy, choć pielęgnuję w sobie wiarę i miłość do Jezusa, nie pozwoliłem, aby moim życiem, a zwłaszcza życiem wiary, rządził lęk i nieufność. Inaczej mówiąc: czy nie przestałem wierzyć w obietnice Jezusa o darze Ducha.

 

Ojciec Święty dwadzieścia cztery lata temu na placu Zwycięstwa wielkim głosem modlił się za naszą Ojczyznę i wołał: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Nam zaś przypominał słowa Jezusa: „Nie lękajcie się!”. Gdy człowiek zaczyna wierzyć swoim lękom - zamyka się na działanie Ducha. Gdy, choć słaby i pełen obaw, jak Apostołowie czuwa w wieczerniku, Duch przychodzi.

 

Kościół żyje i umacnia się, gdy odważnie głosi Ewangelię, gdy wychodzi na zewnątrz, do tych, którzy z jakichkolwiek względów odrzucają lub ignorują przesłanie Ewangelii. Kościół chroni dziedzictwo wiary Ojców, nie przez trwożliwe wypatrywanie kolejnych zagrożeń i nieustanne straszenie nimi, ale wtedy, gdy wiarę tę wyznaje radośnie i odważnie.

 

Ilekroć zaczynamy patrzeć na otaczający nas świat jako na nieustanne zagrożenie, miejsce, gdzie pojawiają się ciągle nowe niebezpieczeństwa dla naszej wiary i moralności, ilekroć pozwalamy, aby naszymi uczuciami, myślami i decyzjami kierował lęk, ilekroć kierujemy się chęcią odgrodzenia od zepsutego świata i zamknięcia się w gronie wybranych „czystych”, tylekroć sprzeniewierzamy się naszej wierze i stajemy się małoduszni, dosłownie: ludźmi małego ducha. A przecież jako chrześcijanie, ludzie żyjący w mocy Ducha, mamy dawać świadectwo: w tym również świadectwo odwagi i wielkoduszności.

 
14 -15 maja Obchody jubileuszu Chrztu Polski w parafii.

W dniach 14-15 maja 2016 roku w naszej parafii obchodzimy 1050 rocznicę chrztu Polski. Jubileusz rozpoczęliśmy w sobotę wieczorem uroczystym nabożeństwem dziękczynnym, na które zostali zaproszeni goście ze Słowacji: dziekan Uniwersytetu w Koszycach - ksiądz Cyryl oraz sekretarz - ksiądz Radosław oraz przedstawiciele władz Ostrołęki i wierni.

 

Podczas nabożeństwa słowo do wiernych skierował ksiądz Dziekan Zdzisław Grzegorczyk. Przypomniał krótko historię przyjęcia chrztu przez Mieszka I oraz zwrócił uwagę na połączenie w ten sposób historii dwóch narodów: słowackiego i polskiego, a także wspomniał o znaczeniu tego wydarzenia dla tworzenia się państwa Polskiego.

 

Następnie wierni odśpiewali Litanię do wszystkich świętych a pan Prezydent miasta w imieniu parafian poprowadził modlitwę za Ojczyznę i miasto Ostrołęka i jej mieszkańców.

 

Podczas tego nabożeństwa nastąpił też obrzęd poświęcenia soli, którą następnie prowadzący ksiądz Dziekan wsypał do wody znajdującej się w chrzcielnicy. Po odnowieniu przyrzeczeń chrzcielnych, podchodząc procesyjnie do chrzcielnicy, wierni mogli zanurzyć dłoń w wodzie i naznaczyć siebie znakiem krzyża.

 

Ostatnim punktem tego nabożeństwa było błogosławieństwo kapłanów z prośbą do Ducha Świętego, aby uzdalniał wiernych do odważnego świadczenia o przynależności do Chrystusie i przyniesionym przez Niego zbawieniu.

 

Po nabożeństwie wierni mogli uczestniczyć we Mszy świętej, aby jeszcze mocniej zjednoczyć się z ofiarą Chrystusa we wspólnocie Kościoła.

 

Obchody jubileuszu rozciągnęły się na Niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Podczas Mszy świętych Słowo Boże głosił ksiądz Cyryl. Wspominał w nim historię chrystianizacji słowian przez Cyryla i Metodego oraz burzliwy okres tworzenia się państwa - Słowacji.

 

 

Przyjęcie przez księcia Mieszka I chrztu było wyborem chrześcijaństwa dla całego państwa, powstałego na przestrzeni lat ze zjednoczenia wielu plemion. Powstałe państwo, między Odrą a Bugiem, było różnorodne wewnętrznie, a jego mieszkańcy wyznawali różne pogańskie religie. W 963 r. Mieszko opanował plemię Lubuszan i zagrażał Pomorzu, a tym samym dostał się w strefę wpływów cesarza niemieckiego. Książę wiedział o jego planach podporządkowania obszarów leżących na wschodzie Europy i chęci ustanowienia biskupstwa w Magdeburgu. Aby zapobiec tym dążeniom, Mieszko musiał przyjąć chrzest. W 965 r. Mieszko poślubił więc czeską księżniczkę Dobrawę, a tym samym zyskał sojusznika przeciwko groźnemu sąsiadowi znad Bałtyku, Związkowi Wieleckiemu.

 

Zapewne nigdy nie dowiemy się, gdzie dokładnie odbył się chrzest Polski. Można jednak podać najbardziej prawdopodobną datę tego wydarzenia: 14  kwietnia 966 r. Zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem, ceremonia odbywała się bowiem w Wielką Sobotę. Przypuszcza się, że razem z księciem został ochrzczony cały jego dwór. Nie wiadomo, jak wyglądał sam rytuał chrztu, ale można spróbować rekonstruować go na zasadzie analogii. Na pewno więc Mieszko i jego dwór nie byli polewani wodą jedynie po głowie, ale zanurzali się cali w specjalnym basenie chrzcielnym. Dwa lata później do Polski z Rzymu przybył pierwszy biskup — Jordan, a na jego siedzibę wybrano Poznań.

 

Chrzest i erygowanie niezależnego biskupstwa zrównały Polskę z chrześcijańskimi krajami Europy i związały z zachodnim kręgiem kultury chrześcijańskiej. Mieszko I stał się równy innym władcom chrześcijańskim, umocnił też swoją władzę. Stał się pomazańcem Bożym, Kościół głosił bowiem, że władza księcia pochodzi od Boga i każde wystąpienie przeciwko niej jest grzechem. Do Polski zaczęli przybywać duchowni. Powszechna wśród nich znajomość łaciny ułatwiała władcy kontakty międzynarodowe. Duchowni znali również tajniki uprawy roli, uczyli melioracji podmokłych terenów, stosowali nowe narzędzia, których wykorzystanie przyczyniało się do rozwoju gospodarki rolnej.

 

Trzeba pamiętać, że chrzest Polski nie był aktem jednorazowym. Pogańskie dotychczas plemiona zamieszkujące państwo Polan trzeba było ewangelizować, uczyć prawd wiary i zasad chrześcijańskiej moralności. Powstawały wspaniałe budowle sakralne, wznoszono nowe świątynie. Przy katedrach, parafiach i klasztorach zakładano szkoły kształcące kandydatów do stanu duchownego, ale nie tylko.

 

Klasztory i kościoły były też ośrodkami życia intelektualnego i artystycznego. Literatura i sztuka kształtowały się głównie pod wpływem i dla celów Kościoła. Szerzenie się religii chrześcijańskiej sprzyjało rozwojowi i wzbogacaniu słownictwa. Całe nasze duchowe bogactwo, nasza narodowa kultura, są owocem przyjęcia chrztu św. przez księcia Mieszka I i naszych praojców. Jako ich spadkobiercy, jako spadkobiercy tej ogromnej duchowej spuścizny, mamy prawo do wielkiej dumy, ale mamy też święty obowiązek obrony chrześcijańskich wartości, z których wyrosła Polska — przypomniał abp Józef Kowalczyk, prymas Polski.

 

Dzięki tym wszystkim zjawiskom zaczęło konsolidować się społeczeństwo, wśród którego coraz wyraźniej zaznaczała się świadomość narodowości polskiej i zakorzenienia we wspólnocie Kościoła i Europy. Przyjęcie jednej wiary sprzyjało religijnemu scaleniu państwa oraz jego społecznemu umocnieniu.  

 
8 maja 2016 - Wniebowstąpienie Pana Jezusa

Wśród najbardziej reprezentatywnych dla sztuki bizantyńskiej ikon pokazanych na wystawie „Bizancjum”, zorganizowanej na przełomie 2008/2009 roku w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Londynie, znalazła się ikona „Drabina do nieba”. Pochodzi ona ze słynnego klasztoru św. Katarzyny na Synaju i jest datowana na XII w. Bez wątpienia inspiracją do powstania ikony był traktat św. Jana Klimaka pod tym samym tytułem. Ikona znakomicie ilustruje dynamikę życia duchowego stanowiąc metaforę drogi wiary chrześcijanina wznoszącej go ku Bogu: mnisi podążają do raju po trzydziestu szczeblach drabiny łączącej niebo z ziemią. Tych trzydzieści stopni wieńczą trzy cnoty boskie: wiara, nadzieja i miłość. Są one dostępne jednak nie tylko dla herosów wiary, ale dla każdego chrześcijanina prowadzącego życie sprawiedliwe.


W dzisiejszą uroczystość przychodzimy do Jezusa, który wskazuje na to, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Sam pomaga nam określić naszą tożsamość, wskazuje kierunek naszego życia, kiedy „wśród radości wstępuje do nieba”. Idzie do domu Ojca, w którym jest wiele mieszkań. Idzie po to, ażeby przygotować nam miejsce. Jezus nie pozostawia nas jednak sierotami, daje nam obietnicę Ducha Świętego. Ducha Prawdy, Ducha Pocieszyciel, który będzie nas umacniał, oświecał, pomagał lepiej i pełniej zrozumieć tajemnicę Chrystusa.
Wraz z Wniebowstąpieniem Chrystusa rozpoczyna się czas Ducha Świętego, czas Kościoła, który pomaga nam odkrywać naszą chrześcijańską tożsamość, nasze ostateczne powołanie. Każdy chrześcijanin podążający drogą życia, siłą wiary i mocą sakramentów zmierza do poznania Boga i wspina się do bram nieba. W czasie tej drogi jest nieustannie narażany na niebezpieczeństwa – musi toczyć walkę duchową z pokusami, które odwodzącymi go od podstawowego celu życia ziemskiego, czyli zbawienia. Jednak nie wszyscy wychodzą z tych zmagań obronną ręką. Stąd potrzebne jest nieustanne trwanie w łączności z Jezusem, który jest „drabiną” do nieba, w takim samym znaczeniu jak jest drogą do nieba, prawdą i życiem. Ta droga prowadzi w górę, gdzie Jezus zasiada po prawicy Ojca. Chrystus prowadzi wierzącego od najniższych krańców jego cielesności i doczesności, stopniowo, do przemiany, aż do chwili, w której „ujrzymy Go takim, jakim jest, i będziemy do Niego podobni”.


Przykładem drabiny rajskiej na ziemi jest Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa. Żyjący w II wieku po Chr. św. Ireneusz opisywał Kościół jako drabinę pozwalającą wznieść się każdemu wierzącemu do Boga. Drabina ta wytycza drogę zbawienia w wymiarze jednostkowym, w relacji chrześcijanin – Bóg, jak i w wymiarze eklezjalnym – to Kościół pielgrzymujący. Zatem na rajskiej drabinie znajduje się cały Kościół, który zdąża do swego spełnienia, do pełni życie w Bogu. Ten Kościół przypomina nam nieustannie, że mamy odkrywać niebo w naszym sercu. Często jest to niemożliwe, ponieważ zasłania je obłok doczesności, obłok ludzkich wad, nałogów, niedoskonałości, czasem grzechu. Niech Chrystus, który jest obecny na ołtarzu jako „Sakrament miłości”, pomoże nam odkryć prawdziwe szczęście w wiernym kroczeniu Jego śladami na drodze realizacji naszego życiowego powołania.
 

 
Niedziela Miłosierdzia Bożego

Święto Miłosierdzia obchodzone jest w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, czyli II Niedzielę Wielkanocną, zwaną obecnie Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Wpisał je do kalendarza liturgicznego najpierw Franciszek kard. Macharski dla archidiecezji krakowskiej (1985), a potem niektórzy biskupi polscy w swoich diecezjach. Na prośbę Episkopatu Polski Ojciec Święty Jan Paweł II w 1995 roku wprowadził to święto dla wszystkich diecezji w Polsce. W dniu kanonizacji Siostry Faustyny 30 kwietnia 2000 roku Papież ogłosił to święto dla całego Kościoła.

 

Inspiracją  dla ustanowienia  tego święta  było pragnienie  Jezusa, które przekazała Siostra Faustyna. Pan Jezus powiedział do niej: Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299). Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła  miłosierdzia  Mojego. Która dusza  przystąpi  do  spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski (Dz. 699). W wielu objawieniach Pan Jezus określił nie tylko miejsce święta w kalendarzu liturgicznym Kościoła, ale także motyw i cel jego ustanowienia, sposób przygotowania i obchodzenia oraz wielkie obietnice. Największą z nich jest łaska „zupełnego odpuszczenia win i kar” związana z Komunią świętą przyjętą w tym dniu po dobrze odprawionej spowiedzi (bez przywiązania do najmniejszego grzechu), w duchu nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, czyli w postawie ufności wobec Boga i czynnej miłości bliźniego. Jest to – jak tłumaczy ks. prof. Ignacy Różycki – łaska większa od odpustu zupełnego. Ten polega bowiem tylko na darowaniu kar doczesnych należnych za popełnione grzechy, ale nie jest nigdy odpuszczeniem samychże win. Najszczególniejsza łaska jest zasadniczo również większa niż łaski 6–ciu sakramentów z wyjątkiem sakramentu chrztu: albowiem odpuszczenie wszystkich win i kar jest tylko sakramentalną łaską chrztu świętego. W przytoczonych zaś obietnicach Chrystus związał odpuszczenie win i kar z Komunią świętą przyjętą w święto Miłosierdzia, czyli pod tym względem podniósł ją do rzędu „drugiego chrztu”.

 

Przygotowaniem do tego święta ma być nowenna polegająca na odmawianiu przez 9 dni, poczynając od Wielkiego Piątku, Koronki do Miłosierdzia Bożego. Święto Miłosierdzia Mojego wyszło z wnętrzności [Moich] dla pociechy świata całego (Dz. 1517) – powiedział Pan Jezus do Siostry Faustyny.
 

 

 

 

 

WIELKANOC

Pan Prawdziwie Zmartwychwstał !

 

 

 

Wielkanoc - nasze najważniejsze i najstarsze święto chrześcijaństwa. Obchodzone jest na pamiątkę Zmartwychwstania Chrystusa.

 

W kościołach pojawił się nowy symbol – czerwona stuła zawieszona na krzyżu. Przypomina nam, że Chrystus umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Podczas Mszy św. modlimy się dziś, abyśmy obchodząc uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, zostali odnowieni przez Ducha Świętego i mogli zmartwychwstać do nowego życia w światłości. Przez 50 dni po uroczystości Zmartwychwstania trwa Okres Wielkanocny, w którym Kościół raduje się ze zwycięstwa Chrystusa. W kościele obok ołtarza stoi paschał, baranek wielkanocny, figura Jezusa Zmartwychwstałego oraz krzyż z czerwoną stułą. Czterdziestego dnia po Zmartwychwstaniu Pańskim, zawsze w czwartek, obchodzi się uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. W Polsce od 2003 r. jest ona przeniesiona na następującą po tym czwartku niedzielę - a więc na VII Niedzielę Wielkanocną. Dni powszednie po tej uroczystości aż do następnej soboty włącznie stanowią czas przygotowania i oczekiwania na Zesłanie Ducha Świętego - Pięćdziesiątnicę. Ta uroczystość kończy Okres Wielkanocny.

Dni powszednie od poniedziałku po II Niedzieli Wielkanocnej do soboty przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego włącznie przyjmują wszystkie obchody liturgiczne wyższej rangi (wspomnienia dowolne i obowiązkowe, święta i uroczystości). W ciągu tych 50 dni radości przypada wiele ważnych świąt i uroczystości.

 

 

 

PORZĄDEK NABOŻEŃSTW W WIELKIM TYGODNIU:

 

  • WIELKI CZWARTEK - dzień ustanowienia Eucharystii i Sakramentu Kapłaństwa. Rano o godzinie 10.00,  księża sprawują Mszę św. Krzyżma w Katedrze Łomżyńskiej, podczas której święcone Oleje, a księża odnawiają przyrzeczenia kapłańskie. W naszym Sanktuarium Msza św. Wieczerzy Pańskiej o godzinie 18.00. Adoracja Chrystusa do godziny 22.00
  • WIELKI PIĄTEK - dzień Męki Pańskiej. W tym dniu obowiązuje post ścisły; czyli jakościowy od mięsa i ilościowy tzn. jeden posiłek do sytaLiturgia Męki Pańskiej o godzinie 18.00, a bezpośrednio po niej zgodnie tradycją Droga Krzyżowa ulicami miasta. Adoracja Chrystusa do godziny 22.00.
  • WIELKA SOBOTA - całodzienna adoracja Chrystusa. Poświęcenie pokarmów na stół wielkanocny od godziny 7.00 do 18.00. Uroczysta Msza św. Wigilii Paschalnej z poświeceniem ognia i wody o godzinie18.00. Na tę Mszę św. przynosimy świece. 
  • REZUREKCJA w Wielkanoc o godzinie 6.00 rano.
 

Wierni z zagranicy, starsi i chorzy będą mogli oglądać on-line nabożeństwa z naszego Sanktuarium.

Parafian i Gości miejscowych zapraszamy na osobiste spotkanie z Jezusem.

 

 

 
<< pierwsza < poprzedni artykuł 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następny artykuł > ostatnia >>

Strona 1 z 38